Rozmiar: 2551 bajtów

Rozmiar: 22933 bajtów


Oto my, Agnieszka i Piotrek :)
Jesteśmy autorami tej stronki a poniżej napiszemy kilka słów o sobie :)



Rozmiar: 31117 bajtów

Nazywam się Agnieszka Mockałło. Do bardzo niedawna mieszkałam w Bielawie - uroczym miasteczku położonym w Górach Sowich (Sudety), wśród lasów, pól i łąk. Tam też urodziły się i wychowały moje kotki. Wiele godzin spędziłyśmy na wspólnych spacerach przez łąki.
Wiem że to pewnie trudne do uwierzenia, ale Żabka z Gają uwielbiały takie wyprawy, a że łąk i pól wokół mojego domu było pod dostatkiem - więc prawie każdą moją wolną chwilę spędzałyśmy na takich spacerach. Luna to typ kota domatora, jej na dwór w ogóle nie ciągnie - tak więc ona mi nie towarzyszyła. Za to te powitania po powrocie do domu :)

Obecnie mieszkam w Warszawie. Cóż - serce nie sługa ;))). Poznałam cudownego człowieka, w tej chwili jest już moim mężem - co nieodmiennie jest dla mnie powodem do wielkiej radości :).
Jak łatwo się domyślić - poznaliśmy się na internetowym Kocim Forum :). Jesteśmy żywym dowodem na to że internet nie powoduje wyobcowania i zamknięcia w sobie. Wszystko zależy od tego jak i do czego się go używa. Ja dzięki sieci zawarłam wiele cudownych znajomości, spora ich część została przeniesiona do świata realnego. Dzięki internetowi poznałam też Piotrka, co byłoby absolutnie niemożliwe w inny sposób - jako że dzieliło nas 400 kilometrów. Bez pomocy internetu nie byłabym teraz najszczęśliwszym człowiekiem na świecie...
Piotrek wniósł w ;posagu uroczą kocicę Bunię która niestety już nie żyje... Następnie do naszego domu przybyła kolejna kotka - Malutka. Po niej nastał Mały, następnie Skierka i w końcu Puszek. Tak więc nasze stadko składa się z siedmiu cudownych kotów :)
A cóż mogę powiedzieć o sobie samej... Mam 29 lat i kilka wielkich pasji: na pierwszym miejscu są zwierzęta i to co z nimi związane: zoologia, opieka, weterynaria. Interesuję się również naukami pokrewnymi - tzn. medycyną, biologią. Poza tym - uwielbiam jeździć na rowerze. Mieszkając jeszcze w górach - bardzo lubiłam po nich chodzić. Tego mi troszkę brakuje mieszkając w Warszawie, ale już nie mogę doczekać się wiosny, kiedy to mam w planach wspólne z Piotrkiem wyjazdy rowerowe :)

Uwielbiam także czytać. Trudno powiedzieć co najbardziej... Jako lektura do łóżka może mi równie doskonale służyć powieść S-F jak i książka o chorobach wewnętrznych kotów ;).
No i to by chyba było tyle w tym krótkim samoopisie :). Mam nadzieję że nasza stronka udzieli komuś odpowiedzi na jakieś dręczące go pytanie lub pomoże bardziej cieszyć się wspólnym życiem z jakimś uroczym futrzakiem :)




Rozmiar: 9646 bajtów

Nazywam się Piotr Mockałło i od urodzenia mieszkam w Warszawie.

Niemal od zawsze w domu towarzyszyły mi zwierzęta, były kanarki, rybki, były też i psy, niemniej jednak za kotami nigdy specjalnie nie przepadałem.
Nie znałem ich po prostu :)
Dopiero kilka lat temu zostałem obłaskawiony przez pewną przeuroczą kotkę imieniem Bunia, która zawłaszczyła kompletnie moje serce.
Bunię poznałem w pracy, dość szybko znalazła się u mnie w domu, a po paru dniach odegrałem rolę akuszera przyjmując na świat jej dzieci.
Dwoje z kociąt poszło do nowego domu, dwoje zostało z nami.
Pusia była kotką cichą, nie domagającą się uwagi, Bombelek natomiast objęła mnie w posiadanie i darzyła zaborczą i gorącą miłością przez krótkie trzy lata swego życia. Zbyt późna właściwa diagnoza po długim leczeniu objawowym zaowocowała pożegnaniem...

Po śmierci siostry Pusia kompletnie zmieniła charakter - zaczęła domagać się uwagi, pieszczot, jakby uwolniła się przytłumiona do tej pory przez siostrę osobowość.

W międzyczasie zyskałem dostęp do internetu i oczywiście pierwszą rzeczą której zacząłem szukać był kontakt z innymi kociarzami - trafiłem w ten sposób na forum koty.pl, gdzie po pewnym czasie niewinna wymiana zdań doprowadziła do wyjątkowej i nietypowej jak na mnie (zdeklarowanego domatora) decyzji - wybrania się z towarzyska wizytą na drugi koniec Polski do dziewczyny której nigdy w życiu nie widziałem...

Warto niekiedy zrobić coś tak szalonego, gdyż dzięki temu poznałem i pokochałem najcudowniejszą osobę na świecie, moją żonę Agnieszkę :)

Pusia niestety nie dożyła spotkania z nią i z nowymi koleżankami - niedługo przed przeprowadzką uaktywniła się u niej wrodzona skaza krwotoczna - nie pomogło intensywne leczenie, transfuzja - w kilka dni Bunia straciła drugie dziecko.

Buni obecnie nie ma już z nami - o niej i jej dzieciach przeczytać można kawałek dalej.

Wracając do tego o czym właściwie miałem pisać, czyli siebie ;) - lubię czytać (głównie fantasy), grać na PlayStation, bardzo lubię długie wycieczki rowerowe w towarzystwie Agnieszki (a najbardziej jazdę po górach w pobliżu Bielawy w towarzystwie jej ojca i brata :) ) Jeśli ktoś chciałby pojeździć gdzieś gdzie jest czyste powietrze, piękne widoki i urozmaicone trasy - serdecznie polecam :)
Dodatkowo uwielbiam wszelkiego rodzaju sprawy techniczne - czy to wykonanie drzewka dla kotów, dłubanie w naszych rowerach, czy zabezpieczenia okien.

Na stronce zajmuję się głównie dostarczaniem zdjęć :)


[Rozmiar: 43943 bajtów]



Ponieważ nasze maleństwo jeszcze nie potrafi pisać - tak więc my to w jego imieniu zrobimy - przynajmniej na razie - zanim się nie nauczy :)
Ten przystojniak na zdjęciu to Przemek, nasz malutki synek. Urodził się 1 sierpnia 2005 r. Data dosyć ciekawa, ponieważ oboje z Piotrkiem jestesmy również z sierpnia a daty narodzin naszego synka absolutnie nie planowaliśmy:)
Na razie trudno jeszcze powiedzieć co Przemek lubi i czym sie interesuje, ponieważ z obserwacji wnosząc - lubi spać a interesuje się jedzeniem :)
Zapewne niedługo zakres jego obiektów zainteresowań będzie się poszerzał :)
W chwili obecnej Przemek jest bardzo, ale to bardzo grzecznym dzieckiem - za co jesteśmy mu bardzo, ale to bardzo wdzięczni :)

[Rozmiar: 45482 bajtów]

Jego stosunki z naszymi kotami układają się znakomicie - Przemek bardzo dobrze na nie reaguje a one doskonale wczuły się w nowe role, zaakceptowały zupełnie bez zastrzeżeń nowego domownika i poza Skierka która mu troszkę mamkuje (ćwierkając do niego i śpiac w nogach łóżeczka) - reszta kotów wychodzi z założenia że mały jest niegroźny, może będzie z niego kiedyś fajny partner do zabawy a na razie skoro chce być sam - to one to uszanują. I co najwyżej czasem go delikatnie obwąchają jak leży na łóżku. Poza tym bardzo uważają żeby go w czasie swoich zabaw nie podeptać :)
Więcej o naszym synku będziemy pisać na bieżąco :)

[Rozmiar: 72502 bajtów]


Na zdjęciu powyżej Przemek ma już miesiąc i jest dużym chłopcem :)
Dosłownie, waży prawie sześć kilo i jest naprawdę dorodny - po prostu bardzo szybko rośnie i się rozwija.
Jak widać jego kontakty z kotami nadal układają się wyśmienicie - na tym zdjęciu jest z Okruszkiem który próbował zachęcić go do wspólnej zabawy :)

[Rozmiar: 45985 bajtów]

I jak to bywa - czas płynie nadal... Na zdjęciu widzimy Przemka w wieku 2.5 miesiąca.
Przemek jest zaprzeczeniem wszelkich mitów na temat dzieci wychowywanych w towarzystwie kotów.
Rozwija się błyskawicznie, potrafi robić rzeczy których tak naprawdę powinien nauczyć się dopiero za kilka miesięcy, jest bardzo dużym i sprawnym dzieckiem - któremu na dokładkę buzia rzadko się zamyka - gdyż ciągle się śmieje :).

[Rozmiar: 35207 bajtów]



Przemek rozwija się w niesamowitym tempie - ma niespełna sześć miesięcy a od dawna potrafi już sam siedzieć, sam stoi - tylko lekko podtrzymywany, jest niezwykle komunikatywny, uśmiech mu praktycznie z buzi nie schodzi.
Uwielbia kobiety z długimi włosami - ciekawe dlaczego :)
Nasze metody hartowania go odnosza skutek - ma niezwykłą odporność - z uśmiechem na ustach znosi wszelkie infekcje ktore przewijają się przez nasze mieszkanie :)
Uwielbia także towarzystwo kotów - tuli się do nich, radośnie śmieje, może spędzać masę czasu leżąc na kocu na podłodze i obserwując życie naszych futerek :)
Dzięki temu ja mam czas żeby czasem coś na stronkę nowego dorzucić ;)
Poniżej kilka fotek z ostatniego miesiąca.

[Rozmiar: 37447 bajtów]

[Rozmiar: 34528 bajtów]

[Rozmiar: 31206 bajtów]




Niedawno, w maju, byliśmy na urlopie - w Bielawie.
TUTAJ można zobaczyć fotoreportaż :)
Urlop udał się wyśmienicie, mimo odległości którą musieliśmy pokonać. Przemek jak zwykle był dla nas, rodziców - bardzo wyrozumiały :)
Jeśli chodzi o jego kontakty z kotami - to układają się rewelacyjnie, jesteśmy po prostu zachwyceni - koty są dla Przemka naprawdę wyrozumiałe, z jednej strony pozwalają mu naprawdę na wiele, z drugiej - nie dają się maltretować :)
Jednakże to drugie praktycznie nie ma miejsca, Przemek jest dla kotów niezwykle delikatny, owszem - czasem mocniej złapie Okruszka bo ten na to od początku pozwala, daje mu się ugniatać jak ciasto - ale to jak 11 miesięczny obecnie bobas zachowuje się w stosunku do kotów - przerosło nawet moje, bardzo optymistyczne oczekiwania.
Zachowanie Przemka odnośnie kotów nie dotyczy wyłącznie naszych futer - każdy kot jest traktowany z szacunkiem.

[Rozmiar: 55773 bajtów]

Tak wygląda Przemek 11 miesieczny :)


[Rozmiar: 65535 bajtów]

Przemek spotkał w parku fretkę :)

[Rozmiar: 40745 bajtów]

Przemek próbuje rączką wymacać który z kotów leży na krześle - okazało się że to kumpel naszego synka - Okruszek :)

[Rozmiar: 43432 bajtów]

A to zdjęcie pokazuje spotkanie z super malamutem - jak widać dziecię nasze kochane lubi także psy :)

[Rozmiar: 48213 bajtów]

A tak zachowuje się Przemek gdy stoi przed nim mama i robi głupie miny ;)


W sierpniu 2006 roku byliśmy z Przemkiem na kolejnym wyjeździe do Bielawy.
Pod tym linkiem można zobaczyć kolejne zdjecia :)
Oto jedno z nich:
[Rozmiar: 56790 bajtów]



Przemek skończył już 18 miesięcy, chyba czas założyć mu jego własną podstronkę :)
Bo to się prawie blog robi.
No ale ten jeden raz jeszcze napiszę co u niego słychać :)

Okazało się już jakiś czas temu - zresztą okazywało się to przez dłuzszy czas bo to wiele historii było - że nasze dziecię mocno chorowało - więcej o tym można poczytać TUTAJ.
Nie wiem co sprawiło że z tego wszystkiego wyszedł zwycięską ręką praktycznie bez leczenia - obecnie według lekarzy świadczy to o niesamowitej wręcz odporności u tak małego dziecka jakim był Przemek w najgorszym momencie.
Staramy się tą odporność u niego ćwiczyć od samego początku - ale jestem pewna ze największą rolę odegrały tu koty.
Ich zdolności łagodzenia dolegliwości (Przemek mimo bardzo silnych wzdęć i bolesnych skurczów jelit na początku swojego życia - nie płakał a w nocy spał bardzo spokojnie, otoczony wianuszkiem kotów, za to w dzień od samego początku był bardzo radosny i pogodny), leczniczego działania mruczenia i przytulania, obecnie uważa się też że bakterie obecne w ślinie kotow, a raczej substancje przez nie produkowane, maja ogromne znaczenie we wzmacnianiu układu odpornościowego malutkich dzieci. Bardzo ważne z niewyjaśnionego jeszcze powodu jest to by dziecko miało kontakt z więcej niż jednym kotem - ale my ten warunek spełniliśmy aż z naddatkiem :)
Tydzień przed ukończeniem 18 miesiąca życia Przemek zaczął wreszcie chodzić :)
Opóźnienie to wynikło z jednej z przypadłości - przedawkowania witaminy D3 co spowodowało silne osłabienie napięcia mieśniowego i pare innych atrakcji.
Jej odstawienie spowodowało szybkie nadrobienie zaległośći. Ehhh.... Gdyby człowiek wiedział jak wygląda przeciętna pomoc i wiedza ze strony lekarzy - to by na pediatrię poszedł zanim wogóle o dziekcu pomyślał ;)

Poniżej kilka zdjęć sprzed kilku dni. Przedstawiają stosunki jakie panują w naszym domu między Przemkiem a kotami :)
W skrócie - są rewelacyjne. Koty które nie mają ochotę na zabawę z Przemkiem - mają świety spokój nie licząć podrażnionych okazjonalnym wrzaskiem entuzjazmu uszu ;)
Koty które mają akurat na zabawę czy kontakt ochotę - sa uwielbiane i ich potrzeba kontaktu jest zaspakajana do upojenia ;)
Przemek - dziecko połtoraroczne, jest dla kotow bardzo czuły, delikatny i choć sporadycznie w chwili nadmiernego enuzjazmu potrafi sprowokować kota do hmmm... rezygnacji z czułości ;) - to zdarza sie to bardzo rzadko - my, rodzice, obrywamy znacznie częściej ;)

Poza tym Przemek jest nadal najbardziej radosnym, zrównoważonym i pogodnym dzieckiem jakie znam :)
A dzieki kotom mamy okazję czasem sobie odpocząć - bo Przemek zabawę z nimi traktuje z całym oddaniem i jak się rozkręci to mamy godzinkę luzu ;)

[Rozmiar: 52814 bajtów]
Przemek częstuje El Cota swoim obiadkiem :)

[Rozmiar: 52090 bajtów]
Jedz koteczku pysznego brokuła :)

[Rozmiar: 30872 bajtów]

[Rozmiar: 20882 bajtów]

[Rozmiar: 29684 bajtów]

[Rozmiar: 22576 bajtów]

Jeśli chcesz wiedzieć o nas coś więcej lub masz uwagi co do strony - napisz:

Rozmiar: 5149 bajtów